Zabezpieczenia Apple miały nas chronić, a aplikacje i tak śledzą co robimy

Apple chętnie ogłaszało, jak bardzo stara się dbać o bezpieczeństwo i prywatność użytkowników swoich urządzeń. Dlatego też każda aplikacja prosi o zgodę na to, czy może śledzić twoje działania na telefonie. Okazuje się jednak, że ta funkcja wcale nie chroni nas tak dobrze, jak mogłoby się wydawać.

Okazuje się, Google i Facebook znalazły już dziury w zabezpieczeniach przygotowanych przez Apple. Nowe zasady ochrony prywatności wprowadzone przez firmę Apple sprawiają, że każda z aplikacji w App Store będzie posiadać etykietę ze wszystkimi uprawnieniami i danymi, do których uzyska dostęp. Dodatkowo użytkownik będzie musiał zgodzić się na to, aby udostępnić aplikacji identyfikator swojego urządzenia (IDFA), który pozwoli na dopasowywanie reklam.

Czy użytkownicy Apple na pewno nie są śledzeni?

Wygląda na to, że po zmianach tylko kilkanaście procent użytkowników systemu iOS wyrażało zgodę na to, aby udostępnić ten identyfikator do różnych aplikacji. Jednak Facebook i Google działają tak, aby nic na tym nie tracić. Potwierdziły to wyniki analiz z Uniwersytetu Oxfordzkiego badającej wpływ działań Apple na realną ochronę prywatności. Analitycy zdecydowali się na porównanie zawartości i zachowania aplikacji z brytyjskiego App Store w wersjach przed i po aktualizacji do iOS 14.

Badania potwierdziły to, że Apple nie udostępnia IDFA aplikacji, jeśli użytkownik nie wyrazi na to zgody. W aplikacji znalezione zostały jednak konkretne przykłady wykorzystywania identyfikacji pojedynczych osób po stronie serwera. Okazuje się jednak, że blokada Apple nie sięga na tyle daleko, żeby być w stanie ochronić przed tym swoich użytkowników.

Warto mieć więc świadomość, że zmiany, które wprowadziła aktualizacja do iOS 14 były dobre, ale nie chronią nas w 100%.